czwartek, 3 sierpnia 2017

Co zabrałam ze sobą na tygodniowy pobyt w szpitalu

Witajcie,
w dzisiejszym poście pokażę Wam kosmetyki, które zabrałam ze sobą na tygodniowy pobyt w szpitalu. Takie miejsce, jak szpital rządzi się oczywiście swoimi prawami, i nikomu nie kojarzy się dobrze, ale czasami po prostu trzeba.
Muszę się Wam przyznać, że bardzo bałam się tego pobytu. Długo na niego czekałam, a im było bliżej wyznaczonego terminu, tym bardziej panikowałam (bo ja taka nieszpitalna jestem).
A tymczasem obok tych "nieprzyjemnych szpitalnośći"(pobór krwi, biopsja, itp.) dostałam od losu wielką lekcję pokory i życia. Bardzo potrzebowałam tej gorzkiej nauki, to ona mocno ustawiła mnie do pionu, bo ostatnio to moje życie jakoś tak się rozmywa, przecieka między palcami. Działo się tak za moim cichym przyzwoleniem... Wystarczy mało chcieć, mało robić, niczego już nie oczekiwać...


1. 100% Pure, Szampon dbający o skórę głowy łopian&neem - to szampon, który zachwyca składem. Obiecywałam sobie po nim bardzo wiele. Użyłam go już kilka razy przed szpitalem, i nie byłam zadowolona, bo włosy na drugi dzień po myciu, nadawały się już tylko do ponownego mycia. Z przekory do szpitala wzięłam tylko ten jeden szampon, bo wiedziałam, że albo go znienawidzę, albo stanie się jakiś cud. I cud się stał łącznie po 7-8 myciach. Włosy zaczęły być nagle ładnie odbite od skalpu, miękkie. Przetłuszczały się też znacznie mniej. Już ostatnie 2 dni myłam je nadal codziennie, ale to już raczej z przyzwyczajenia niż potrzeby. Dawno już nie dostałam tyle komplementów na temat swoich włosów.
Szampon cudownie!!! spisywał się też jako żel pod prysznic oraz płyn do higieny intymnej.
2. Organique, Maska do włosów Energizing - to już moje drugie, albo nawet i trzecie opakowanie tego produktu. Kiedyś mnie zachwycała, i była moim odkryciem 2015 roku, teraz jakby mniej. Ale nadal ją lubię (widzę, że w sklepie firmowym jest teraz promocja -17% z okazji 17 urodzin).
3. Madara, Odżywka do włosów - nie wiem co jest ze mną nie tak, bo wszyscy zachwycają się Madarą, a ja tak średnio. Zobaczymy jak to dalej będzie z tą odżywką.


4. Sarakan, Pasta do zębów - pasta o specyficznym orientalnym smaku, lubię ją, to już moje drugie opakowanie, ale w szpitalnych warunkach tęskniłam za super miętową i orzeźwiającą pastą marki Jason (wkrótce Wam o niej napiszę).
5. Zielone Laboratorium, Peeling myjący cytrusowy - nigdy nie przepadałam za tego rodzaju produktami, ale ten bardzo polubiłam. Uwielbiam jego świeży zapach. Bardzo wydajny produkt.
6. Desert Essence, Żel do mycia twarzy - dużą odlewkę tego produktu dostałam od Anuli, i jestem jej za to bardzo wdzięczna, bo to dobrze oczyszczający żel. Lubię jego specyficzny zapach i wydajność.
7. Lilla Mai, Dezodorant z ałunem o zapachu rozmarynu i lawendy - bardzo przyjemny i łagodny dezodorant. Zazwyczaj stosuję zamiennie - raz deo na bazie ałunu, a następnie na bazie sody. W szpitalu postawiłam na wygodę.
8. Naturativ, Hipoalergiczny balsam do rąk - to moja ulubiona wersja zapachowa kosmetyków Naturativ (stare Pat&Rub). Przed snem smarowałam nim całe ciało. Uwielbiam.


9. Make Me Bio, Woda różana - niby zwykła woda różana, początkowo byłam rozczarowana jej lekko kwaśnym zapachem, ale bardzo szybko machnęłam na to ręką, bo oczarowały mnie jej łagodzące walory. Bardzo się z nią polubiłam.
10. Mokosh, Krem pod oczy z zieloną herbatą - mój wielki ulubieniec. Naprawdę skradł moje serce, z wielką ciekawością zerkam na inne kosmetyki spod szyldu tej marki.
11. Avebio, Ambrozja antyseptyczna - bardzo udał się Avebio ta ambrozja. Ja ją stosuję jako serum, a teraz w te upały, po toniku używam już tylko jej. Ładnie dba o moją tłustą cerę.
12. Whamisa, Maseczki w płachcie - wzbudziły one największą sensację wśród Pań leżących ze mną w szpitalnej sali. Miały tysiące pytań. Koreańskie cudo zrobiło furorę. Lubię te maseczki, chyba najbardziej wersję z ryżem.



I to tyle. Jestem ciekawa czy znacie te kosmetyki? 
Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?
całuję
Jola

20 komentarzy:

  1. No niestety ja też jak leżałam w szpitalu musiałam nauczyć się nieco pokory. Taka prawda. Tymczasem z tych kosmetyków, o których wspomniałaś nie znam nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mojego oddziału spokojnie można było wychodzić na spacery. Ale mimo to bardzo brakowało mi wolności.

      A te kosmetyki są naprawdę cudne, aż się zdziwiłam ile tu dobrych polskich marek.

      Usuń
  2. Hahahaha Ty to masz pomysły :D maska w płachcie w szpitalu :D
    Fajny zestaw, kolejny raz zrobilas mi ochote na szampon 100%pure z neem.
    Czasem trzeba sie otrzasnac i przewartosciowac zycie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było miejsce w torbie to nieśmiało dorzuciłam. I okazało się, że na trzy spakowane, zużyłam dwie. Na takie kremowe, czy glinki nie byłoby szans. Nie chciałabym blokować łazienki na tak długo.
      Zresztą przekonałam się już kolejny raz, że dla mojej cery mniej znaczy więcej i lepiej. Minimalizm jej posłużył.

      Usuń
    2. Genialny pomysł, serio :DDDD

      Usuń
    3. A co do madary to ja lubię ich produkty do twarzy, do włosów tez mi nie pasują

      Usuń
  3. Ja również nie zachwycam się Madarą ;)
    I tak zabrałaś dużo kosmetyków, mnie by przeszła ochota na cokolwiek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoją recenzję maseczek Madary. Wiem, że nie byłas zadowolona.
      Wydaje się, że jest tego dużo, ale wszystkiego uzywałam.

      Usuń
  4. Najpierw pomyślałam, że dużo tego wzięłaś, ale potem patrzę, że to są same potrzebne rzeczy typu pasta czy dezodorant, które ja tez bym przecież zabrała ;)
    Madara, Avebio, Mokosh, Lilla Mai - z chęcią poznałabym te wszysykie kosmetyki ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wydaje mi się, że wzięłam same potrzebne rzeczy. Brakowało mi jeszcze jakieś glinki lub kwasów, ale nie poradziłam sobie i bez tego.

      Jak zerknęłam na to zdjęcie to dopiero do mnie dotarło ile tam dobrych polskich marek.

      Usuń
  5. Taka lekcja pokory i mnie się przytrafiła w ubiegłym roku, i rzeczywiście kosmetyki do szpitala powinny spełniać więcej funkcji niż te w domu, żałowałam, ze nie mialam maseczek więcej, by szpital zamienić na SPA ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarz w punkt!
      Postanowiłam pobyt w szpitalu zamienić w swoje prywatne SPA. Żeby nie zwariować godzinami spacerowałam, ale też poznałam wiele ciekawych osób. Przeczytałam wstrząsającą książkę "małe życie", która już zawsze będzie kojarzyła mi się z Kasią - trzydziestokilkuletnią mamą dwójki dzieci... z diagnozą - guz mózgu.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Nie. To był dla mnie ważny, cenny i szalenie potrzebny czas!

      Usuń
  7. Samej "wycieczki" do szpitala nie zazdraszczam.. ale chyba warto cieszyć się z pozytywnych aspektów jak już ją przetrwałaś :) Ważne, że prócz - mam nadzieję- poprawą sytuacji zdrowotnej los przyniósł Ci również dobre wnioski :)
    Maseczki w płacie.. w szpitalu.. :D Haha, cudo! ♥
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miło z Twojej strony, bardzo dziekuję.
      Tak, wszystko jest ok, a te paskudne badania aby nie stały się udręką, postanowiłam zamienić na SPA. Dużo czasu miałam, żeby leżeć i pachnieć.

      Usuń
    2. Piękne podejście ;) ♥ No i dobrze słyszeć! :)

      Usuń
  8. Co Ci się przyplątało, kobieto!? Zdrowie dla Pani, RAZ!
    Zestaw zacny i naprawdę sensowny. Pięć lat temu na patologii ciąży miałam tego o wiele mniej, podobnie jak półtora roku później przez miesiąc w Centrum Zdrowia Dziecka i... moja cera miała się beznadziejnie. Nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarczyca. Właściwie guzy tarczycy.

      Dałam radę, jest ok. A nawet poznałam kilka fajnych osób.

      Usuń